PROMOTOR WRC Z OPTYMIZMEM O PRZYSZłOśCI

Odkąd w 2019 roku rozgrywki WRC opuścił Citroen, jedynie trzy zespoły wystawiają samochody najwyższej klasy. Tylko Toyota i Hyundai w pełni angażują swoje siły, natomiast za obecność na trasach Forda w dużej mierzy samodzielnie odpowiada M-Sport.

W ostatnich tygodniach powróciły spekulacje, że Hyundai coraz intensywniej zerka w stronę wyścigów długodystansowych. I choć zaangażowanie w World Endurance Championship wcale nie musi oznaczać opuszczenia odcinków specjalnych mistrzostw świata, pojawiły się obawy co do przyszłego składu producentów. Niewykluczone, że sportowa przyszłość Hyundaia wyjaśni się po wakacjach.

Pytani o sytuację z Hyundaiem oraz wizję Rajdowych Mistrzostw Świata, przedstawiciele promotora stwierdzili, że wierzą w pozostanie koreańskiego producenta oraz przyciągnięcie do czempionatu przynajmniej jeszcze jednej marki.

- Nie mogę powiedzieć, że mam całkowitą pewność [że wszyscy obecni zostaną], ponieważ decyzja nie należy do mnie, ale wiem, iż stworzymy takie mistrzostwa, w których warto będzie uczestniczyć – powiedział w rozmowie z Motorsport.com Peter Thul, starszy dyrektor sportowy WRC Promoter. - Co więcej, wierzę, że jeśli do końca tego roku stworzymy dobre przepisy na sezon 2027, przyciągniemy przynajmniej jednego nowego producenta. Taki jest nasz cel.

- Takie mamy życzenie, ponieważ musimy rozwijać mistrzostwa. Natomiast wewnętrznych pomysłów producentów nie mogę komentować. Jednak, jak już wspomniałem, czempionat musi być atrakcyjny. To możemy i musimy zrobić. Zrobimy wszystko, co możliwe, aby zachować te trzy marki i odbyliśmy już owocne rozmowy. Jesteśmy też otwarci na sugestie. Wydaje mi się, że te dyskusje czy to na tematy sportowe, czy techniczne nigdy wcześniej nie były tak dobre.

Czytaj również:Pajari sprawdził Yarisa Rally1

Autor zdjęcia: Tomasz Kaliński

Czytaj również:Kubica: Rajdy tylko dla przyjemności

Sporo zamieszania i niepewności wprowadził pomysł FIA, która chciała w najbliższych dwóch sezonach stworzyć coś na kształt okresu przejściowego. Federacja postulowała obniżenie mocy aut Rally1 oraz usunięcie komponentu elektrycznego. Z kolei samochody grupy Rally2 miały otrzymać pakiet plus.

Pomysły te nie spodobały się producentom i FIA pod naciskami zrezygnowała ze swojej idei. Thul popiera decyzję zachowania obecnych przepisów, ale nalega, by te zapowiadające na sezon 2027 nową erę techniczną zostały sfinalizowane jeszcze w tym roku.

- Jestem pozytywnie nastawiony. Wydaje mi się, że FIA podjęła właściwą decyzję. Dobrze było to wszystko omówić i teraz mamy okres stabilizacji. Jednak dla nas ważniejsze jest to, aby przepisy na 2027 zostały uchwalone możliwie szybko. Potrzebujemy ich jeszcze w tym roku, aby móc już myśleć o przyszłości. Wszyscy sobie zdają sprawę, że taka jest konieczność i prace już trwają.

- My nie ustalamy regulacji, ale wiemy, co się dzieje. Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zainteresowani mają już wspólny pogląd na to, jak to powinno wyglądać. Do rozwiązania pozostaje kwestia na ile możemy być elastyczni w kwestii różnych układów napędowych. Tego w tej chwili nie wiem.

Czytaj również:Lider mistrzostw świata chwali SesksaKovalainen wrócił do rajdówki

Polecane video:

Oglądaj: Rajd Estonii 2024 - Podsumowanie

2024-07-10T12:50:40Z dg43tfdfdgfd